Mamoiada. Dzikość serca.

Jest takie senne miasteczko na Sardynii, w którym psy szczekają sami wiecie czym, czas płynie powoli, niewiele się dzieje, a podmuchy wiatru znad Sahary nieznośnie palą twarz. Sen, jak to sen – z reguły kończy się lub zostaje przerwany. W tym przypadku przerwany widokiem konia pędzącego w szaleńczym galopie przez puste ulice Mamoiady.

Po tym wydarzeniu czar beztroskiej prowincji bezpowrotnie prysł, a wcześniejszą słodycz zastąpiło poczucie lekkiego niepokoju. Ten błąd w matrixie życia rozbił zupełnie wcześniejsze wyobrażenia, na miejsce których pojawiło się podejrzenie, że w tym miejscu dzieją się rzeczy dzikie i nieprzewidywalne.

Im dalej w las, tym więcej drzew. Krótka przechadzka ulicami zaczęła wyjawiać coraz to nowe tajemnice i dziwności; mury i ściany domów bowiem zdobią tu malunki nieco strasznych postaci o powykrzywianych twarzach. A trzeba Ci, drogi czytelniku wiedzieć, że moją największą grozę od zawsze budziła krakowska Biała Dama i wszyscy przebierańcy z zamaskowanymi twarzami, a wizyta w cyrku, miast przyjemnego dziecięcego zachwytu i podniecenia powodowała u mnie nadmierną potliwość dłoni.

Zatem trafiła koza na kamień, bo Mamoiada słynie z karnawałowego pochodu przebierańców. Co roku, 16 stycznia na placach miasteczka rozpalane są wielkie ogniska (fuochi di Sant’Antonio), wokół których zbierają się mieszkańcy. Ulice dudnią od miarowych kroków zwierzęcych Mamutones, którzy przebrani w powykrzywiane w grymasach drewniane maski i pasterskie kurtki z owczego runa tupią pobrzękując ciężkimi, miedzianymi dzwonkami (tzw. carriga). Wyglądają te stwory, tak jakby w poczciwe sardyńskie nonnety wlazł jakiś dziki i nieobliczalny diabeł. Wokół nich krążą już nie tak straszni Isohadores, nadzorujący te dziwne stwory; co jakiś czas rzucający lasso na kogoś z publiczności. Którzy symbolizują życie, a którzy śmierć – zgadujcie sami. Poczujcie sami ten dreszcz: https://www.youtube.com/watch?v=6hpvYmSrnW0&t=25s&ab_channel=AllWaysSardinia

Te wszystkie maski to dla mnie wyraz transcendentalnego sekretu i jednocześnie zaproszenie do jego odkrycia. Gnana chęcią rozwikłania tajemnicy, odwiedziłam pracownię Lumeras (https://www.facebook.com/Maskarraselumeras), która jest jednym z wielu mieszczących się w Mamoiadzie miejsc zajmujących się produkcją tradycyjnych karnawałowych masek. Davide razem z synem rzeźbią maski z drewna wiśniowego, dzikiej gruszy i olchy. W dobie perfekcjonizmu, wykorzystują to, co nie zawsze jest perfekcyjne, materiał na którym pracują często ma różne skazy, zatem nigdy się nie nudzi i zawsze ma coś nowego do odkrycia. Drewno jest materiałem, który może opowiadać historie, jest nierówne, plastyczne, może przyjmować różne postaci. Ich maski cechuje nie tylko precyzja i unikatowość, ale też to niepokojące wrażenie, jak gdyby ktoś został zaklęty w tym kawałku drewna i krzyczał coś niemo. Klasycznie chylę czoła rzemieślnikom, którzy powracają do natury i jej zasobów w pięknym stylu.

Paradoksalnie ta cała straszność, dziwaczność i wariactwo karnawału daje mi poczucie pewnej stałości w tym ciągle zmieniającym się kołowrocie szerzej nam znanym jako świat. Jeśli turystyka jest teatrem, tak jak teatrem jest nasz świat – przyjeżdżajcie do Mamoiady zobaczyć ten piękny spektakl i odwiedzić jego scenografów.

English translation:

There is a sleepy town in Sardinia, where dogs bark with you know what, time passes slowly, not much is happening, and the gusts of wind from the Sahara burn your face unbearably. A dream, like a dream, usually ends or is tend to be interrupted. In this case, interrupted by the sight of a horse rushing at a mad gallop through the empty streets of Mamoiada. After this event, the charm of the carefree province was irretrievably broken, and the former sweetness was replaced by a feeling of slight anxiety. This error in the matrix of life shattered completely previous ideas, which were replaced by the suspicion that wild and unpredictable things were happening here.The farther into the forest, the more trees. A short stroll through the streets began to reveal more and more mysteries and strange things; walls and walls of houses are decorated here with paintings of somewhat scary figures with distorted faces. And you need to know, dear reader, that my greatest fear has always been the White Lady of Krakow and all disguised people with masked faces, and a visit to the circus, instead of pleasing children’s delight and excitement, caused me excessive sweating of my hands.So here I am, because Mamoiada is famous for its carnival procession of costumers. Every year, on January 16, large fires (fuochi di Sant’Antonio) are lit in the town’s squares, around which the inhabitants gather. The streets rumble with the measured footsteps of animal mammoths, who, disguised in grimacing wooden masks and sheepskin jackets, stamp their feet, jangling heavy copper bells (so-called carriga). These creatures look as if some wild and unpredictable devil has entered the good Sardinian nonnets. The not so terrible Isohadores circulate around them, overseeing these strange creatures; every now and then throwing a lasso at someone in the audience. Who symbolize life and who symbolize death – guess for yourself. Feel the thrill yourself: https://www.youtube.com/watch?v=6hpvYmSrnW0&t=25s&ab_channel=AllWaysSardinia

For me, all these masks are an expression of a transcendental secret and at the same time an invitation to discover it. Driven by the desire to unravel the mystery, I visited the Lumeras studio (https://www.facebook.com/Maskarraselumeras), which is one of the many places in Mamoiada that deal with the production of traditional carnival masks. Davide and his son sculpt masks from cherry wood, wild pear and alder. In the era of perfectionism, they use what is not always perfect, the material they work on often has various flaws, so they never get bored and always have something new to discover. Wood is a material that can tell stories, it is uneven, malleable, it can take many forms. Their masks are characterized not only by precision and uniqueness, but also by this disturbing impression, as if someone had been enchanted in this piece of wood and shouted something mute. Classically, I meet the craftsmen who return to nature and its resources in a beautiful style.

Paradoxically, all this horror, weirdness and madness of the carnival gives me a sense of a certain constancy in this ever-changing cycle more widely known as the world. If tourism is theater, just as theater is our world – come to Mamoiada to see this beautiful performance and visit its set designers.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s