Oda do pieroga

To, że rękodzieło jest super wiemy wszyscy, a jeśli ktoś nie wie, to już niedługo będzie wiedział, jako że rzeczy z etykietką handmade wracają do łask jak nigdy wcześniej. Cieszy mnie to niezmiernie, bo jednym z celów tego bloga jest pisanie o pięknych rzeczach tworzonych przez pięknych ludzi i budzenie w ludziach miłości do obu wyżej wymienionych. Dzisiaj będzie o miłości do pieroga.

Czy jest coś nadzwyczaj pięknego w naszym mącznym daniu narodowym? Tego próbowałam dowiedzieć się podczas wizyty w Krakowie. W końcu temat jest gorący i na czasie. Kto z Was nigdy nie wycinał szklanką kółek w rozwałkowanym cieście, niech pierwszy rzuci pierogiem!

Robią to też dziewczyny z Saint Gustav . Bo czemu by nie potraktować naszego polskiego pieroga jako ozdoby? Pieroga przez duże P, którego lubi każdy Polak i cudzoziemiec, i który na stałe wpisał się jako kulinarny symbol naszego kraju. Pieroga, który jest świętością w naszych domach nie tylko na święta, i który wcale nie musi być świętością tylko na talerzach.

Ponoć pomysł zrodził się właśnie dlatego, że w rodzinie Doroty, pierogi to strzeżony z pokolenia na pokolenie najświętszy sekret, a jedzenie ich to moment największej dzikiej radości. Prototyp pierwszego pieroga wyszedł spod palców jej syna Tytusa podczas dorocznego tworzenia ozdób choinkowych (fajny pomysł!) i od tego czasu prace nad udoskonaleniem projektu trwają nieustannie.

Wedle definicji, manufaktura to zakład produkcyjny, w którym produkt tworzony jest ręcznie, a obowiązki dzielone są pomiędzy wyspecjalizowane osoby. Saint Gustav spełnia zatem wszystkie normy. Aneta i Dorota spędzają długie i żmudne godziny przy stolnicy, rozwałkowując ciasto z masy papierowej i lepiąc z niego dorodne pękate pierogi. Nie zdziwią pozostawione na nich odciski palców. Bowiem każdy pierożek to wyrób unikatowy, lepiony z najwyższą dokładnością i czułością. Nikt przecież nie lubi kiedy pierogi rozpadają podczas gotowania, a tym bardziej podczas wiszenia na choince.

Zatem proces powstawania ozdób jest całkiem podobny do lepienia pierogów jakie znamy wszyscy, różni się tylko ciasto i nadzienie, ale każda mama ma swoje triki, co nie? Zamiast tradycyjnej omasty mamy tu chmurkę lśniącej farby, a dziurka w cieście nie jest błędem produkcyjnym, a miejscem na zawieszkę.

Podoba mi się ta mała manufakturka, bo zawiera w sobie to co najlepsze w rękodziele. Jest tradycja i historia, jest dbałość o szczegóły, bo wszystkie pierogi pakowane są w ekologiczne tekturowe pudełka z etykietami zaprojektowanymi przez dziewczyny. Jest babska moc i wsparcie, bo jak same opowiadają; kiedy jedna z nich nie domaga z powodu położenia księżyca na niebie, nadrabia druga i na odwrót. Piękna i budująca jest ta historia przyjaźni, która popycha ludzi do tworzenia rzeczy pięknych. Super jest też pomysł na szerzenie miłości do polskiego pieroga i naszej kultury w ten przewrotny sposób.

Dzięki!

Saint Gustav na Facebooku

Saint Gustav na Instagramie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s